Alina przyjechała do Dublina trzy lata temu. Tak jak większość z 350 tys. Polaków zadomowionych już w Irlandii – po otwarciu granic dla osób chcących pracować gdzie indziej. I za lepsze pieniądze. -W Polsce skończyłam co prawda italianistykę, ale zupełnie nie miałam zacięcia do uczenia włoskiego. Postanowiłam wyjechać do pracy za normalne pieniądze, do Irlandii. Czy miałam sprecyzowane plany? Chyba żartujesz! Wtedy, tak sobie mówiłam, byłabym wdzięczna losowi za jakiekolwiek zajęcie. Choćby za robotę na zmywaku. Los okazał się jednak dużo łaskawszy – Alina niemal od razu dostała pracę w dublińskiej szkole językowej Eden School of English. Jak jej się to udało? Po prostu zna doskonale nie tylko włoski, ale też angielski i francuski. Z taką znajomością języków praca w szkole, gdzie języków się naucza, była naturalną konsekwencją. – Przyjęto mnie do sekretariatu. Tam, gdzie trzeba się dogadywać w różnych językach, byłam na właściwym miejscu – opowiada Alina.

Dodaj komentarz